Biuro Karier

Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie

Wywiad studencki z Katarzyną Książek absolwentką UPJPII - Taniec Życia.

31.10.2024

IV AKADEMIA PRZEDSIĘBIORCZOŚCI ON-LINE 2024 dla studentów UPJPII

Taniec Życia: Rozmowa z Katarzyną Książek,

O tańcu życia i życiu w tańcu rozmawiamy z Katarzyną Książek, studentką drugiego roku  studiów magisterskich dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Dla niej taniec jest czymś więcej niż pasją. Zapraszamy do przeczytania wywiadu, z którego się dowiecie, w jaki sposób taniec może stać się zarazem sposobem na poznanie siebie, wszechstronny rozwój, pokonywania własnych ograniczeń i realizacji artystycznej. 

Taniec od zawsze był ważną częścią kultury. Myśląc o tańcu, mam przed oczyma obraz olejny norweskiego grafika i malarza Edvarda Muncha (1863-1944). Obraz jest zatytułowany Taniec życia, a w centrum tej kompozycji ruda kobieta w czerwonej sukience tańczy z partnerem w czerni. Po lewej stronie młoda dziewczyna w bieli oczekuje na partnera, pragnąc zatańczyć. Po prawej stronie szczupła starsza kobieta w czerni przygląda się tańczącym ze smutkiem i być może z żalem. Jej taniec już wybrzmiał.

 

Edward Munch, Taniec życia (1899-1900)

 Metafizyka tańca, o której tak chętnie pisał Artur Schopenhauer, ukazuje taniec jako bezpośredni wyraz ślepej woli, siły życiowej oraz pragnienia bycia. Jakże wymownym symbolem przemijalności życia jest taniec! „Raz dokoła, raz dokoła!”.

Dla naszej bohaterki z kolei taniec jest to sposobem na wyrażenie siebie i przełamywanie własnych ograniczeń. 

Początek przygody tanecznej

OT: Co zainspirowało Cię do tańca? 

 

Wakacje w obozie wioślarskim w Gdańsku, pływanie na Wiśle, lipiec 2023

[Na zdjęciu dwie uśmiechnięte dziewczyny siedzą w łódce. Dziewczyna niepełnosprawna siedzi z przodu. Ma na sobie pomarańczową kamizelkę ratunkową i okulary przeciwsłoneczne, włosy w kolorze brązowym, spięte. W jednej ręce trzyma wiosło. Druga kobieta siedzi za nią i pomaga jej w wiosłowaniu, obejmując ją ramionami. Obie wyglądają na szczęśliwe, ciesząc się wspólnym czasem na wodzie.]

Zawody w Warszawie (Spartakiada młodzieży) 17 kwietnia 2024

[Na zdjęciu znajduje się dziewczyna ćwicząca na ergometrze wioślarskim, na zewnątrz, na bieżni sportowej. Ma długie, brązowe włosy i nosi zieloną koszulkę z napisem "Salvator Wisła". Jej nogi są przypięte do pedałów urządzenia. Wokół dziewczyny widać innych ludzi, ubranych w sportowe stroje i kurtki, obserwujących jej wysiłki. Na jej twarzy widać skupienie i determinację podczas wykonywania ćwiczenia .]

KK: Moja pierwsza pasja to wioślarstwo halowe, które trenuję już od pięciu lat. Moja przygoda z tańcem rozpoczęła się, gdy przygotowywałam się do studniówki. Marzyłam o tym, by nauczyć się tańczyć i godnie zaprezentować. Razem z kolegą zaczęliśmy uczęszczać na lekcje tańca, aby nauczyć się swobody i lekkości ruchów, które są kluczowe w tańcu. 

Widziałam już wtedy, że w Krakowie jest klub taneczny z osobami na wózkach, które właśnie trenują, ćwiczą, tańczą pod okiem choreografów. Gdzieś tam to marzenie zawsze powracało. Poza tym jedna z moich koleżanek jest mistrzynią tańca na wózkach i to ona była inicjatorką tego, aby pociągnąć to marzenie i się rozwinąć.

W międzyczasie, jak chodziliśmy na te próby, mieliśmy pokaz w Zielonkach, w Centrum Kultury, gdzie zaprezentowaliśmy walca. Było to bardzo piękne przeżycie: widzieć, że ktoś docenia twój trud. To był nasz pierwszy pokaz taneczny, myślę, że zrobiliśmy to z sercem!

 

Trening i przygotowania

 

Proces treningu, 5 kwietnia 2024.

[Na zdjęciu para trenuje w sali gimnastycznej przed lustrem. Dziewczyna na wózku inwalidzkim ma na sobie jasnoróżową, elegancką suknię taneczną z długimi rękawami i ozdobnym tiulem. Mężczyzna, ubrany na czarno, trzyma ją za rękę, prowadząc w tańcu, unosząc jedną nogę w powietrze. W tle znajduje się duże lustro odbijające ich ruchy i czarno-białe plakaty tancerzy na ścianach. Pomieszczenie jest jasne i przestronne z drewnianą parkietową podłogą. Scena emanuje zaangażowaniem i elegancją, pokazując determinację i współpracę pary podczas treningu tanecznego.]

OT: Od czego zaczęłaś treningi?

Taniec jest zawsze w moim życiu obecny - lubię się bawić, lubię tańczyć, lubię chodzić na różne potańcówki taneczne. Po prostu zaczęliśmy chodzić wraz z moimi koleżankami do trenera, który pokazywał nam przed lustrem te wszystkie figury, ruchy, gesty, jak tańczyć, jak się poruszać w tańcu. Początkowo były to treningi zbiorowe, my trzy on jeden, później te treningi przybrały formę jeden na jeden. 

OT: Czyli wolisz treningi indywidualne, czy lepiej robić to w grupie?

Każdą z nas miała inny rodzaj niepełnosprawności - dziewczyny mają sprawniejszą górę i mogą więcej rzeczy pokazać właśnie w górze, rękami, ja natomiast nie mam sprawnej góry i moje ograniczenia są inne, więc każda z nas ma jakby inny tryb. Trenujemy pod okiem jednego tancerza, w tej chwili jakby nas jest trzy, tancerz jest jeden i z każdą z nas musi przerabiać inny rodzaj tańca. 

OT: Jak przebiega taki zwyczajny trening?

KK: Zaczynamy od rozgrzewki – poruszanie rękami, głową, rozciąganie. Rozluźniamy głowę i szyję przez skręty przy muzyce przed lustrem. Dalej ćwiczymy jakiś element choreografii wielokrotnie, następnie łączymy pojedyncze elementy w całość, tworząc układ taneczny.

OT: Jaki styl tańca jest Twoim ulubionym?

KK: Standard, w szczególności walc. Jest pełen delikatności i subtelności, piękny w odbiorze.

OT: Jaki program obecnie przygotowujesz?

KK: Jak na razie opracowaliśmy trzy tańca standardowe: walc, quickstep i tango. Czekamy, żeby się z tymi tańcami zaprezentować.

 

Wyzwania i reakcje publiczności

OT: Jakie miałaś największe wyzwania na tej drodze artystycznej?

KK: Dla mnie jako osoby z niepełnosprawnością, wyzwaniem jest trzymanie ramy, czyli prawidłowe odchylenie głowy i ramion, siedzenie prosto, zapamiętanie choreografii i unikanie uderzenia nogami o nogi partnera. Czasami pojawiają się jednak inne trudności. Trenuję od dwóch lat i miałam mieć swój pierwszy pokaz turniejowy 2 grudnia 2023 roku w Krakowie, na hali Cracovii przy ulicy Focha. W ten pokaz zaangażowanych było wiele osób, a także media. Informację o pokazie otrzymałam miesiąc wcześniej, ale nie miałam żadnej sukienki do pokazu. Wiedziałam, że gotowa sukienka szyta przez profesjonalistę kosztuje co najmniej dwa tysiące złotych, co dla mnie stanowiło spory wydatek. Przygotowywałam się do tego pokazu przez dwa lata i byłam bardzo podekscytowana. Pełna radości zaprosiłam swoich znajomych i zaczęłam poszukiwania krawcowej, aby zmniejszyć koszty sukni pokazowej. Nie było to łatwe, ale w końcu znalazłam panią, która podjęła się uszycia takiej sukienki. Szybko kupowałam materiały i dodatki, czasami w nieprzemyślany sposób. Sukienka powstała według mojego pomysłu, a koszty zmniejszyły się o połowę. Trenowaliśmy intensywniej. Zostały około dwóch tygodni do pokazu, gdy mój trener dostał informację, że pokaz zostaje odwołany z braku funduszy, ponieważ sponsor się wycofał. Nie ukrywam, że wtedy pojawiły się u mnie zniechęcenie, smutek, złość i żal.

OT: Jaka była reakcja publiczności na wasze pokazy

KK: Bardzo pozytywna! Mam grono przyjaciół, którzy są ze mną zarówno w radosnych momentach, jak i w tych trudnych. Są to na przykład młodzi tancerze z teatru tańca „Lilią”, którzy działają przy naszym Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II z ramienia Fundacji im. Świętej Królowej Jadwigi. Naprawdę! To jest takie środowisko młodych ludzi z werwą, zapałem, talentem, że ja wiele od nich czerpie dla siebie. Zostałam zaproszona do wzięcia udziału w spektaklu tanecznym własne przez Agatę Stodolską, reżyserkę spektakli, choreografkę, liderkę w teatrze tańca „Lilią”. Zaprosiła mnie i dla mnie to był olbrzymi zaszczyt, móc właśnie trenować, przychodzić na próby, wystąpić z tak uzdolnionymi osobami. Przyjaźnimy się, czuję się wśród nich jak w domu. 

OT: W jaki sposób poradziłaś sobie w tej sytuacji?

KK: Mój trener i równocześnie partner taneczny jest człowiekiem pozytywnie nastawionym do życia. Zachęcał mnie, żeby się nie smucić i trenować dalej z uśmiechem, bo kolejny pokaz miał się odbyć pod koniec stycznia w Bochni. Niestety, ale ten pokaz również się nie odbył z przyczyn organizatora. Teraz szykowaliśmy się do Mistrzostw Polski, które odbędą się 8 czerwca, ale prawdopodobnie też nie pojedziemy, ponieważ mój partner taneczny uszkodził sobie nogę i nie może tańczyć. Jednak miałam tę przyjemność zatańczyć dla dzieci z Ośrodka Szkolno-Wychowawczego nr 2. To było dla mnie ogromną radością. W planach jest również pokaz na AWF-ie, a jesienią zawody w Bratysławie.

 

Znaczenie tańca i integracja

OT: Czym dla Ciebie jest taniec?

KK: Dla mnie osobiście taniec ma wiele wymiarów - na pewno jest to pewien rodzaj rehabilitacji i takiej aktywności ruchu. Trzeba jednak się poruszać. Na pewno to jest także sposób wyrażenia siebie, swoich emocji, tego, co kryje się głęboko w twoim sercu - właśnie przez ruch, przez taniec. Każdy z tych tańców, które trenujemy w standardzie - czy to tango, czy quickstep, czy walc, ma zupełnie inny charakter. Quickstepie - to jest bardzo szybki taniec, tam nie ma czasu na myślenie, analizowanie, trzeba działać szybko, natomiast walc angielski wymaga właśnie takiej delikatności, klasy, zwinności. Myślę, że to też jest, jeśliby udałoby się z tymi zawodami, forma pokazania siebie. Tutaj, jak sądzę, spektrum jest bardzo duży, ponieważ można na takich zawodach się pokazać - jesteś wtedy w przepięknej sukni, to wszystko ma swój klimat, obecni są ludzie bliscy Tobie, też nieznane osoby, które Cię obserwują, które może właśnie odkrywają, że osoby niepełnosprawne też tańczą. Na pewno dla mnie to jest też taki sposób przełamania gdzieś tam siebie, bo ja z natury jestem osobą nieśmiałą. 

Lubię tańczyć mimo swej niepełnosprawności, mimo tego, że moja sytuacja jest inna - bo nie czarujmy się - jest inna, jestem na wózku, ale można… Jest to jakby okupione trudem… Na pewno jest to dla mnie wielka przyjemność, że mogę wreszcie to robić, nie ukrywam, że idzie za tym też trud i wysiłek, który w ten taniec trzeba włożyć.

OT: Jest to dla Was chyba też rodzaj integracji! Przecież spotykacie się, czujecie akceptację partnerów oraz trenerów.

KK: Czerpiemy od siebie wzajemnie. Mój partner taneczny już zdobył różne tytuły z moją koleżanką, która jest mistrzynią tańca na wózkach. To już nie będą jego pierwsze zawody, on wie, jak to wygląda i może mi to też tak powiedzieć „od kuchni”. Pary w tańcu zazwyczaj są mieszane – osoba na wózku i osoba pełnosprawna. Jest to też integracja. Kiedy tańczą tylko osoby z niepełnosprawnością, jest to przełamanie barier i ukazanie, że taniec jest dla każdego. Organizacja tego typu pokazów i zawodów jest integracją z widownią. Widziałam pary, gdzie oboje są na wózkach i to niczemu nie przeszkadza, jednak o wiele łatwiej jest, jeżeli ta druga strona jest sprawna. Wtedy to, czego ja nie zrobię, zrobi mój partner, który nadrabia, ale ogólnie rzecz biorąc jest bardzo ciężko, jeżeli chodzi o partnerów tanecznych chłopaków.

OT: Powiedz parę słów o swoim partnerze w tańcu.

KK: Mój partner jest także moim trenerem. Jest pogodny, cierpliwy i wyrozumiały. Jest profesjonalistą, instruktorem rekreacji ruchowej oraz czynnym tancerzem sportowym. Specjalizuje się w tańcu łacińsko-amerykańskim oraz standardzie. Swoją wiedzę i umiejętności zaczerpnął od najlepszych instruktorów w „Eugurrola Dance Studio” w Warszawie.

OT: W jaki sposób taniec przyczynia się do Twojego rozwoju?

KK: Poznaję ludzi. Miałam też przyjemność wystąpić z Teatrem Tańca Lilia w spektaklu o świętej królowej Jadwidze. Pokonuję swoją nieśmiałość. Jest to forma rehabilitacji dla mnie i sposób wyrażenia siebie i swoich emocji. Wkładam w to bardzo dużo pracy, dlatego myślę, że taniec też jest takim rozwojem siebie swoich talentów.

 

Plany na przyszłość i refleksje

 

Pokaz taneczny 19 maja 2024

[Na zdjęciu znajduje się para tańcząca w sali gimnastycznej. Dziewczyna na wózku inwalidzkim ma na sobie różową, elegancką suknię taneczną, a jej partner, ubrany na czarno, trzyma ją za rękę, prowadząc w tańcu. W tle znajdują się dekorację z kolorowymi literami układającymi się w napis "Kolorowy Dzień Tańca", kolorowe motylki, oraz sylwetkę baletnicy. Pomieszczenie jest przestronne i wypełnione światłem dziennym. Cała scena emanuje radością i energią, a oboje tancerze wyglądają na zaangażowanych i radosnych.]

OT: Jakie są Twoje aspiracje i cele? 

KK: Tańczę, by sprawić przyjemność innym, a także sobie. To niezapomniane przeżycia. Ostatnio tańczyliśmy dla dzieci ze Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego. Widać było radość na twarzach dzieci. Mam nadzieję, że uda się pojechać na jesienne zawody w Bratysławie.

OT: Jakie rady miałabyś dla innych?

KK: Żyj aktywnie. Poszukuj i rozwijaj swoje pasje. Miej cierpliwość i wytrwale dąż do celu. Jeśli coś się nie uda, miej Plan B i nie ulegaj zniechęceniu. Bądź otwarty na to, co przynosi życie, a w szczególności na drugiego człowieka.

OT: Bardzo dziękuję za inspirującą rozmowę i życzę powodzenia w nadchodzących występach!

rozmawiala Olga Turowska, studentka SUM Komunikowania promocyjno-wizerunkowego UPJPII,

 

fundusze.png

reczpospolita.png

malopolska.png

ue.png

Informacje o cookies ....

Zapisano